Andy – najpiękniejsze góry, jakie widzieliśmy na własne oczy.

Wyprawa przez nie jest niezapomnianym przeżyciem dla każdego rowerzysty.

Czekają nas kilkudziesięciokilometrowe podjazdy i równie długie zjazdy. Mroźne przełęcze powyżej 4000 m. n.p.m. i gorące doliny porośnięte gęstą dżunglą. Starożytne zabytki kultury Inków – te najsławniejsze, jak i te, do których docierają nieliczni. Wspaniałe lasy, wodospady, gorące źródła.

Herbata z liści koki, dodająca energii, gdy brakuje powietrza i pyszne smażone banany na śniadanie.

Wszystko to w otoczeniu peruwiańskiej kultury, tak innej od naszej, a jednak dla nas tak przyjaznej … Zapraszamy!

TERMIN

Wylot zaplanowany jest na 15/09/2017 a lot powrotny 02/10/2017

Lot łączony.

PROGRAM

Cycling Inca Trail
Down the Andes into the jungle!

Plan wyprawy:

Lądujemy na lotnisku w Limie i wsiadamy w autobus do Cuzco. W czasie drogi powinniśmy zaaklimatyzować się do wysokości, na której będziemy przez najbliższe dni. Nasze organizmy muszą przyzwyczaić się do rozrzedzonej atmosfery na wysokościach powyżej 3000 m. n.p.m. Cuzco to początek i koniec naszego rowerowego tripu. Po dotarciu na miejsce będzie chwila, żeby zobaczyć to piękne miasto i złożyć rowery.
Po nocy w Cuzco wszyscy powinni się już dobrze zaaklimatyzować i być gotowi do drogi. Ruszamy! Już na początku, wyjeżdżając ze stolicy regionu, będziemy musieli się wspiąć paręset metrów w górę. Całe szczęście co góra zabierze, musi oddać, więc czeka nas potem piękny zjazd do miejscowości Pisac. Pokrzątamy się po wąskich uliczkach i tętniących życiem targach, by później udać się doliną rzeki do Calca. Stamtąd zaczynamy kilkudziesięciokilometrowy podjazd pod najwyższą przełęcz tej wyprawy – Abra de Lares (4461 m.n.p.m.). Już na kilkanaście kilometrów przed przełęczą zapominamy o asfalcie – następnym razem zobaczymy go za jakieś 400 km… Po zjeździe, w nagrodzie za dobrze spełniony rowerowy obowiązek, wymoczymy się w gorących źródłach Lares i damy się rozluźnić zmęczonym mięśniom. Potem rozpoczynamy wielkiego nura do dżungli. Zjeżdżamy po wąskich drogach wyrytych w stromych zboczach porośniętych najzieleńszą na świecie roślinnością. Wąskie drogi ponad kilkusetmetrowymi przepaściami, przecinany raz po raz górskimi potokami, zaprowadzą nas do małej, lecz niesamowicie kolorowej miejscowości – Quebrada Honda. Miasto pokryte niesamowitymi muralami, ma swój własny, unikalny czar i na długo zapada w pamięć. Odcinek kolejnych 100 kilometrów będzie spod znaku wodospadów, spadających niekiedy ze kilkusetmetrowych urwisk skalnych. Dojeżdżamy do Quillabamby – dużego miasta, z którego postaramy się możliwie szybko uciec (będzie to jednak pierwsza od dłuższego czasu okazja na zakupy w sklepie rowerowym czy skorzystanie z Internetu). Obieramy kurs na Vilcabambę, czyli ostatni bastion oporu Inków. Czeka nas prawie  70 km offroadowego podjazdu, i to bynajmniej nie łagodnego (wspinamy się o 2000 m., ale na niektórych odcinkach robimy 500-metrowe przewyższenie w niecałe 9 km…). Nagroda jednak będzie niezapomniana. Spędzimy noc wśród starożytnych ruin, ale z dala od turystycznego zgiełku…
Po poranku z widokiem na strzeliste góry zjeżdżamy w dół, w stronę Santa Maria, skąd udamy się przepięknym offroadem do Santa Teresa – bazy wypadowej do Machu Picchu. I tutaj będziemy mogli skorzystać z gorących źródeł. Naszym mięśniom z pewnością zrobi to dobrze, szczególnie, że spacer po tym najbardziej znanym zabytku Ameryki Południowej nieźle daje popalić! Poczujemy to kolejnego dnia zjeżdżając do Santa Maria i rozpoczynając podjazd pod kolejną przełęcz powyżej 4000 m. Ten najdłuższy podjazd wyjazdu – 80 km, ale już po pięknym asfalcie – pokonywać będziemy 2 dni. W końcu staniemy przed tablicą – Abra de Malaga 4315 m.n.p.m! Teraz czeka nas baaaaaaaardzo długi zjazd do przepięknej miejscowości Ollantaytambo, otoczonej niezwykłymi, unikalnymi ruinami. Naszym kolejnym przystankiem będzie bardzo kolorowa mieścina Urubamba z jeszcze bardziej uroczym targiem, gdzie posilimy się i nabierzemy energii przed podjazdem do Cuzco. Ostatnia przełęcz na deser i jesteśmy z powrotem z Cuzco. Teraz możemy bezkarnie nakupować pamiątek, bez obawy, że będziemy dźwigać zbytnio obładowane rowery. Pakujemy nasze jednoślady i nas samych do busa do Limy, skąd lecimy do Polski…

Ale! Nie ma dwóch takich samych wypraw!

Podany plan i trasa, może być modyfikowany i tworzony na nowo na bieżąco, w czasie wyprawy – to grupa tworzy wyjazd i jedyne, co nas tak naprawdę ogranicza, to data powrotu.

KOSZT

Koszt wyprawy to 6800 pln ale – uzależniony jest od wielu zmiennych, treminu zapisu itp itd

Możliwość uzyskania zniżki oraz możliwość płatności w ratach.

Zadzwoń do nas i dowiedz się szczegółów!

796 560 314 lub 575 273 511

Jeśli masz pytania lub chcesz dowiedzieć się wiecej o wyprawach

zadzwoń do nas :)

  • Zrzut ekranu 2017-02-07 o 12.56.25
  • Peru 1
  • PERU